powrót na stronę główną
 
Tu jesteś: MLODZIEZ.net - strona główna > Archiwum artykułów  > 2007  > Marzec  > O jedno kliknięcie za dużo

O jedno kliknięcie za dużo

Zabija Cię pomału, stopniowo. Już nie próbujesz się bronić. Świadomie poddajesz się jego woli.
W niedługim czasie znikniesz z tego świata

Oskarżonym nie jest seryjny morderca, chociaż można o nim tak myśleć. Tym zbrodniarzem jest Internet.
Szkoła. Długa przerwa. Nareszcie mogę odpocząć po lekcji matematyki, z której i tak nic nie zrozumiałam. Wychodzę na korytarz i rozmawiam z grupką chłopców z mojej klasy. Właściwie to oni rozmawiają między sobą, a ja tylko się przysłuchuję.
Padają słowa: „Michał, kim wczoraj grałeś, na jaką broń już zarobiłeś?”. Po czym wszyscy chłopcy, nie tylko Michał, mówią o swoich postaciach, broniach. Rozmawiają o grze internetowej. Ta gra to ich świat. Czasem myślę, że jedyny. Na każdej przerwie (zresztą na lekcji też) słyszę o Tibii. O tym, kto kogo zabił, ile zarobił, jaką ma postać i broń. Gdy staram się porozmawiać z nimi o czymś innym niż Tibia, brakuje nam tematów. Ma się wrażenie, że oni myślą: „Nie grasz, nie żyjesz”.
Ktoś zapyta, co w tym złego, że spędzają swój wolny czas przed komputerem, przecież wiele osób tak robi. Ich sprawa. Ale czy nie jest to odgradzanie się od ludzi? Dla samych graczy to tylko forma rozrywki. Adrian, który gra w Tibię, mówi, że nie zamyka się przed innymi, przecież ma kolegów, którzy dzielą jego pasje. Sądzi, że ta rozrywka nie ogranicza go w żaden sposób, może przestać, kiedy tylko chce. Znajduje czas na naukę, pomoc w domu, na grę w piłkę nożną. Wiadomo, są ludzie, dla których Internet jest tylko możliwością odpoczynku, krótką chwilą zabawy. Ale są i tacy, dla których wirtualny świat staje się świątynią. Poświęcają każdą minutę swojego życia szklanemu monitorowi. Godzinami mogą wpatrywać się w niego i z pasją uderzać w klawiaturę.
Nasze podejście do tej sprawy zależy od tego, czy Internet traktujemy jako jeden ze środków rozrywki, czy jako inny świat, który stoi na naszym biurku.

Karolina Iwaniuk